wtorek, 6 maja 2014

Rozdział III


       Drzwi otworzyła im niewysoka blondynka.
- Witajcie. - powiedziała i pocałowała się w policzek z Marco. - Ty pewnie jesteś Alicja? - zwróciła się do Ali.
- Tak. - odpowiedziała.
- Miło mi. Agata.
- Mi również. - odpowiedziała i uśmiechnęła się.
     Weszli do środka. Impreza trwała już w najlepsze.
                                   *****************************************
     Zobaczył ją. Siedziała razem z Marco i Mario. Rozmawiali. Miała na sobie białą sukienkę, która podkreślała jej zgrabne, długie nogi. Jej blond włosy były lekko pokręcone. Wyglądała jak anioł. Tylko dziś była bladsza niż zazwyczaj.
- Nie patrz się tak na nią bo Ewka zauważy. - powiedział Robert podchodząc do Łukasza.
- Niby co miałaby zobaczyc? - zapytał Piszczek.
- Nie udawaj. Nawet ślepy by zauważył.
- To, to znaczy co?
- Zakochałeś się w niej. - odpowiedział napastnik.
- Przecież ja mam żonę.
- Jedno nie przekreśla drugiego.
- Oj Lewandowski, głupi jesteś.
- Mówię Ci , jeszcze będą z tego dzieci.
- Spadaj.
- Jeszcze wspomnisz moje słowa. - powiedział Robert zostawiając Łukasza.
     Nie dostrzegł tego, że koło niego nagle pojawiła się Alicja.
- Co ty nawet się ze mną nie przywitasz? - zapytała.
- Sorry, jakoś tak wyszło. Zatańczysz? - spytał .
- Jasne. - odpowiedziała i dołączyli do reszty tańczących par.

- Gratuluję. Dostałaś pracę.
- Dziękuję. - odpowiedziała.
      Tańczyli w ciszy. Alicja znowu poczuła ten zapach. Znów zakręciło jej się w głowie. Gdyby nie silne ręce Łukasza dziewczyna upadłaby na podłogę.
- Ala wszystko w porządku? - zapytał zaniepokojony
- Tak.
- Znowu to samo. Tym razem idź do lekarza.
- Oczywiście.
- Chodź usiądziemy i napijesz się czegoś.
     Gdy szli Ali znów zakręciło się w głowie. Tym razem nawet Łukasz nie był w stanie jej złapac. Jedyne co usłyszała to własne imię wołane przez wszystkich i nagle ogarnęła ją ciemnośc. Kiedy się obudziła nie wiedziała gdzie jest. Leżała na łóżku w jasnej sali. Obok na krześle siedziała Ania. Gdy zobaczyła, że Ala się obudziła zawołała kogoś z korytarza. Do sali wszedł Robert, Łukasz, Kuba i  Marco. 
- Ale nas wystraszyłaś. - powiedziała Ania do dziewczyny.
- Przepraszam ale mogłabyś tak nie krzeczec, głowa mi pęka.
- Dziewczyno jak mam nie krzyczec? Łukasz mówił, że to nie pierwszy raz jak zasłabłaś. Czemu nic mi nie powiedziałaś? - zapytała Ania
- Nie chciałam Cię martwic. a poza tym miałam ostatnio sporo stresu. Nie było o czym mówic.
- Lekarz nie chce mi nic powiedzec, ale dowiedziałam się przynajmniej, że poleżysz sobie tutaj parę dni. Zrobią Ci badania. No a przede wszystkim odpoczniesz.
- Co? Przecież ja nie mogę. Dopiero co dostałam pracę, szef nie da mi urlopu.
- Bozia Cię pokarała. - odpowiedział Marco
     Po pół godzinie wszyscy wyszli, został tylko Łukasz.
- Ale mi stracha napędziłaś. - powiedział
- Sorry nie chciałam.
- Koniec końców i tak wyszło na moje.
- Jak to? - zdziwiła się Ala
- Poszłaś do lekarza. - odpowiedział piłkarz. Spojrzał na zegarek i  się zmartwił.
- Chyba muszę się już zbierac.
- Spoko i jeszcze raz przepraszam Cię za to wszystko.
- Nie ma sprawy. Wpadnę jeszcze do Ciebie jurto.
- Dzięki ale nie musisz.
- Wiem ale chcę. - odpowiedział podchodząc do niej i pocałował ją w czoło. - Narazie. - powiedział jeszcze i wyszedł.
      Alicja długo nie mogła zasnąc. Myślała o Łukaszu. Zasnęła dopiero około godziny drugiej w nocy. Następnego ranka gdy się obudziła przy jej łóżku siedziała już Ania.
- A co ty tu robisz? Która jest godzina? - zapytała przyjaciółkę
- Dochodzi 12. Jak się dzisiaj czujesz?
- Chyba dobrze. Nie mogłam wczoraj zasnąc. Nie musiałaś przychodzic.
- Nie mogłam Cię tu przecież zostawic samej.
- Nie jestem sama.
- A niby kto Cię tu odwiedza?
- No nikt ale... Łukasz obiecał, że do mnie przyjdzie.
- Łukasz? - zapytała Ania z uśmiechem na twarzy.
- Tak Łukasz. Co Cię tak śmieszy?
- Mnie? Nic, cieszę się po prostu.
- To widzę, ale z czego?
- Z was. Kiedy wy w końcu się ogarniecie.
- Proszę Cię. Znowu zaczynasz z tą twoją teorią?
- To nie jest żadna teoria, gołym okiem widac, że na siebie lecicie.
- O czym ty mówisz? Nie lecę na niego.
- Serio? W ktakim razie powiedz mi, że on Ci się nie podoba.
- No wiesz...
- Sama widzisz mam rację. 
- Niech Ci będzie.
       Po godzinie Ania poszła do domu. Wieczorem przyszedł Łukasz.
- Sorry, że tak późno. Myślałem już, że wogle nie zdążę do Ciebie przyjechac. Najpierw trening, potem musiałem jeszcze załatwic parę spraw.
- Spoko. 
- A jak ty się czujesz?
- Już lepiej. Rano bolała mnie lekko głowa, teraz mi przeszło.
- To dobrze. Słyszałem od Anki, że pojutrze wychodzisz?
- Tak, nareszcie. Jeszcze jeden dzień i oszaleję w tym szpitalu. 
- Chyba nie jest aż tak źle?
- Daj spokój. Nie cierpię tego zapachu. Jakoś zawsze kojarzył mi się ze śmiercią.
- Wow. Ty to masz skojarzenia. Zapomniałbym przyniosłem Ci jakieś owoce i gazety. Nie wiedziałem co lubisz czytac więc wziąłem każdą innego rodzaju.
- Dzięki nie trzeba było.
- Nie ma sprawy. Pewnie nudzisz się tu jak mops więc będziesz miała przynajmniej jakąś rozrywkę.
- Dobre i to.
- Zapomniałem miałem Cię pozdrowic od wszystkich chłopaków i życzyc szybkiego powrotu do zdrowia.
- O jak miło. Podziękuj im ode mnie.
- Spoko.
       Siedzieli tak jeszcze ze dwie godziny i rozmawiali. W końcu Łukasz musiał wracac do domu.

sobota, 3 maja 2014


      ROZDZIAŁ II


 Alicję obudził straszny ból głowy. Spojrzała na zegarek, dochodziła 8. Wstała z łóżka kierując się do łazienki. Po porannej toalecie zeszła do sklepu, tam spotkała Anię.
- Hej mała, wyszłaś wczoraj tak wcześnie, ze Kuba nie miał okazji zaprosic Cię na imprezę do siebie.
- Mnie? - zdziwiła się Alicja - Z jakiej okazji?
- No wiesz chłopcy mają taki zwyczaj, że raz w miesiącu któryś znich organizuje imprezę. W tym miesiącu padło na Kubę.
- Ale czemu chce mnie zaprosic , przecież wcale się nie znamy?
- Polubił cię, zresztą nie tylko on. Robert, Łukasz i Marco też.
- Naprawdę?
- No - odpowiedziała Anka - To co przyjdziesz?
- Jeśli będę miał czas to z chęcią przyjdę.
       Alicja właśnie wchodziła do bloku gdy usłyszała, że ktoś ją woła. Odwróciła się to był Łukasz.
- Ale mnie wystraszyłeś
- Sorki nie chciałem. Słyszałem, że wybierasz się na imprezę do Kuby - powiedział obrońca z uśmiechem
- Tak - odpowiedziała dziewczyna i odwzajemniła uśmiech
 Stali tak przez chwilę patrząc na siebie w końcu odezwał się Łukasz.
-  Może chciałabyś przyjśc w przyszłym tygodniu na mecz ?
- z przyjemnością - odpowiedziała blondynka
 Kiedy wchodzili do bloku Łukasz przytrzymał jej drzwi. Stał tak blisko niej, że poczuła jego zapach. Pachniał tak mocno, że Ali zakręciło się w głowie.
- Nic Ci nie jest?- zapytał zaniepokojony piłkarz
- Nie to zaraz przejdzie
- Jesteś pewna? Może zawiozę cię do lekarza?
- Nie, nie trzeba. Od rana nic nie jadłam, więc to pewnie od tego.
- Trzymaj to mój numer.  Gdyby coś się działo to daj znac, dobra?
- Tak jest panie kapitanie.
 Pod drzwiami pożegnali się.
                                               *********************************
Następnego dnia Alicję obudziło pukanie do drzwi. Gdy je otworzyła zobaczyła Anię.
- Co ty jeszcze śpisz? Ubieraj się idziemy na poranny jogging - powiedziała uśmiechnięta dziewczyna
- Anka zlituj się jest dopiero 7 rano - odpowiedziała zaspana Ala
- Czyli odpowiednia pora na bieganie. Nie karz mi krzyczec.
- Dobrze już idę się przebrac.  Naprawdę nie wiem jak Robert może z tobą mieszkac.
       Po godzinie biegania dziewczyny weszły zdyszane do mieszkania Ania. W kuchni przy stole siedzieli już Robert, Marco, Kuba i Łukasz.
- Czy wy chłopcy nie macie swojego domu?- zapytała Ania
- Nam też miło Cię widziec - odp. Kuba
        Kiedy Ania poszła się przebrac Alicja usiadła obok chłopaków.
- Co tam? - zapytał Robert - Nieźle Cię Anka pokatowała ?
- Nie , pamiętam jak jeszcze mieszkałyśmy w Warszawie to codziennie biagałyśmy. Potem ja wyjechałam... Zresztą nie ważne.
- Cieszę się, że przyjdziesz do mnie na imprezę - wtrącił się Kuba
- Ja też
- Poznasz moją żonę.
- Kubuś ma żonę? Która dziewczyna Cię chciała?
- Ha ha ha. Śmiejecie się.  Jesteście po prostu zazdrośni o naszą miłośc.
- Marco szczególnie.
- Odczepcie się ode mnie. Ja po prostu nie znalazłem jeszcze taj jedynej.
-  Ehe to zacznij szukac. Bo zanim się obejrzysz z twoich ślicznych, blond włosków nic nie zostanie - zażartował Robert
- Czy ty zawsze musisz czepiac się moich włosów?  - zapytał Reus z udawaną złością
- Nie kochanie, szaleję za twoimi włosami - odp. Robert i wszyscy wybuchnęli śmiechem
          Do kuchni weszła Ania.
- Kochanie - zwróciła się do Roberta - nie chcę was wyganiac ale za 10 minut zaczyna się wasz trening.
- No to mamy przechlapane, Klopp nas zabije.
Gdy chłopcy wychodzili do Ali podszedł Marco
- Może przyjechac po Ciebie jutro?  - zapytał
- Jasne, jeśli możesz?
- Spoko to do jutra przyjadę po Ciebie o 19. Pasuje Ci?
- Tak.
- No to na razie.
- Pa.
    Kiedy chłopcy wyszli dziewczyny zaczęły ze sobą rozmawiac.
- No, no idziesz z Reusem.
- Tak , a co w tym takiego dziwnego? - zapytała
- nic , tylko nie sądzę, żeby to był facet dla Ciebie.
- Czemu?
- On po prostu nie jest stał w uczuciach.
- Idąc z nim na imprezę nie stajemy się od razu parą - odp. Alicja - Anka mogę Cię o coś zapytac?
- Jasne.
- Ale nie możesz o tym nikomu mówic, nawet Robertowi.
- Zaczynam się bac.
- Nie masz czego.
- Dobra mów bo umieram z ciekawości.
- Czy Łukasz kogoś ma?
- Że co?
- No czy Łukasz ma dziewczynę?
 - Ha wiedziałam, że Ci siępodoba, zresztą ty mu chyba też.
- Serio? Zresztą nie odpowiedziałaś na pytanie.
- Tak. Ma żonę i córkę.
- Aha.
- Teraz ja Cię o coś spytam, ok?
- Dobra.
- Czemu wtedy tak nagle wyjechałaś? Czemu mi nic nie powiedziałaś? Nawet mnie nie uprzedziłaś. Twoi rodzice powiedzieli mi tylko, że wyjechałaś do swojej babci, która jest chora.
- To prawda.
- Przestań kłamac. Przecież ty nigdy nie odwiedzałaś swojej babci.  Ktoś Ci coś zrobił?
- Boże Anka nie. Sąd ci to wogle przyszło do głowy?
- Wyjechałaś z dnia na dzień coś  musiało się stac.
- Nic się nie stało.  Muszę już iśc.
- Alka poczekaj. Przepraszam jeśli powiedziała coś co Cię uraziło. - podeszła do przyjaciółki i ją przytuliła.
- Nie tylko... - urwała Ala i zaczęła płakac - Obiecuję kiedyś wszystko Ci wyjaśnię, ale nie teraz.
- Dobrze przepraszam.
- A teraz naprawdę muszę już iśc - powiedziała zapłakana dziewczyna i wyszła
           Po powrocie do mieszkania Alicja padła na poduszkę i zaczęła płakac.
 " Czemu to się znowu dzieje? Znowu ją okłamuję. Przyjechałam do Niemiec, żeby zacząc życ od początku a teraz przeszłośc powraca. A wraz z nią bóli cierpienie."
 Po przepłakaniu pół godziny Alicja zaczęła szykowac się na rozmowę kwalifikacyjną.  Kiedy jej szef powiedział, że ją przyjmuje o mało go nie uściskała. Poczuła, że chociaż częśc jej życia zaczyna się układac. Po powrocie do domu wzięła długą kąpiel. Potem zaczęła się szykowac do imprezy. Pół godziny później do drzwi jej mieszkania zadzwonił dzwonek. To był Marco.
- Łał - powiedział, gdy tylko ją zobaczył - Super wyglądasz.
- Dzięi. To co jedziemy?- zapytała speszona dziewczyna
- Jasne
- Długo znasz Ankę - zapytał Marco w czasie jazdy
- Od podstawówki.
-Słyszałem, że dostałaś pracę.
- Tak. Widzę, że u was wieści szybko się rozchodzą.
- Oj tak. U nas wszystko rozchodzi się z zawrotną szybkością.
      Gdy dojechali pod dom Kuby Marco otworzył drzwi Ali.
- Dziękuję miły jesteś. - powiedziała
- Wiem.
- Skromny też.
 - To też wiem - odpowiedział i oboje zaczęli się śmiac.

czwartek, 6 marca 2014

ROZDZIAŁ I


Alicja stała przed blokiem. Zastanawiała się jak ma wnieść 4 walizki na 7 piętro. Wtedy zobaczyła, że zbliża się do niej dwóch chłopaków.
- Może Ci pomóc? - zapytał jeden z nich
- Naprawdę moglibyście?
- Jasne . Wprowadzasz się do tego bloku ? - zapytał brunet
- Tak - odpowiedziała Alicja
- To na którym mieszkasz piętrze?- spytał tym razem blondyn , uśmiechając się
- Piętro 7 mieszkanie 46 – odpowiedziała dziewczyna i odwzajemniła uśmiech
- To wygląda na to ,że będziemy sąsiadami. Robert jestem a to Łukasz. –przedstawił się brunet
- Zdążyłam się zorientować , nie tylko chłopcy lubią piłkę nożną. – odpowiedziała z uśmiechem Alicja
- Miło mi to słyszeć a ty jak się nazywasz?
-Alicja
   Dziewczyna zauważyła ,że Łukasz od pewnego czasu się jej przygląda. Cieszyła się ,że jest ciemno bo na jej policzkach pojawiły się rumieńce.
Po pięciu minutach byli już na górze. Dziewczyna zaprosiła chłopaków do mieszkania, ci jednak odmówili mówiąc ,że w mieszkaniu Roberta czekają na nich koledzy.
Alicja zamknęła drzwi za chłopakami i osunęła się na podłogę. Dopiero teraz zauważyła, że nie wzięła jeszcze tabletek. Szybko zaczęła grzebać w torbie w poszukiwaniu leków. Około godziny 23 dziewczyna skończyła rozpakowywać swoje rzeczy . Poszła do kuchni w celu zrobienia sobie herbaty. Niestety nie miała cukru a słysząc hałas przez ścianę domyśliła się ,że jej nowi znajomi nie śpią. Alicja zapukała do drzwi , otworzyła jej wysoka brunetka z miłym uśmiechem.
- Nie wierzę, Alicja to ty? – powiedziała dziewczyna
- Anka ?
Dziewczyny rzuciły się sobie w ramiona. Krzyki usłyszeli chłopcy, którzy od razu zjawili się w drzwiach.
- Boże nawet umarłego byście obudziły – zażartował Robert - Nawet jak jesteś ze mną to tak nie krzyczysz
- No to się pogrążyłeś – powiedział jeden z jego kolegów poklepując go po barku na co wszyscy wybuchnęli śmiechem
- A tak właściwie to czemu tu jest taki hałas ? – zapytał Łukasz
- Jeszcze się pytacie przecież to Alicja. Moja przyjaciółka pokazywałam wam kiedyś jej zdjęcia – odpowiedziała z uśmiechem Ania
- Od początku wydałaś mi się znajoma. Może wejdziesz , wiesz poznamy się lepiej czy coś takiego – zaproponował Robert
- Jasne jeśli nie będę przeszkadzać.
 - Zapewniam Cię ,że nie .
- Może Anka w końcu przestanie narzekać ,że cały czas musi przebywać wśród facetów – zażartował blondyn
Kiedy weszli do środka Anka przedstawiła Alicji resztę osób.
- Roberta i Łukasza już pewnie znasz a to jest Marco i Kuba
- Miło mi jestem Alicja
- Cała przyjemność po mojej stronie. Co taką ładną dziewczynę sprowadza do Dortmundu? – zapytał Marco
- Zmusił mnie do tego sprawy prywatne
- Marco proszę Cię nie zanudzaj jej swoimi gadkami  - powiedział Kuba
- Tekst obowiązkowy przy każdym flircie – tym razem odezwał się Łukasz
- Zupełnie jak dzieci Alicja chodź musimy obgadać tyle spraw nie widziałyśmy się przez prawie 4 lata – powiedziała Anna i zaprowadziła przyjaciółkę do kuchni
Dziewczyna rozejrzała się po pomieszczeniu. Było rządzone w stylu Anki : jasne kolory na ścianach , wszystkie meble ze szkła. Znowu powróciły wspomnienia. Anka chyba to zauważyła bo od razu zaczęła rozmowę.
- Ej co jest , co tak nagle posmutniałaś?
- Nieważne , gadaj lepiej co u ciebie. Jesteś z Robertem? – zapytała Alicja
- Tak to już dwa lata. Poznałam go na jednym z obozów sportowych, zakochaliśmy się w sobie i tak to trwa do dzisiaj.
Alicja przyglądała się przyjaciółce, nigdy nie wytłumaczyła jej dlaczego tak nagle musiała wyjechać. W sumie powiedziała tylko dwóm osobom swojej babci i bratu. Myślała ,że po wyjeździe będzie jej łatwiej ale tak nie było. Minęło wiele czasu zanim znowu nauczyła się śmiać. Z zamyśleń wydobył Alicje głos Anki.
- Halo Ziemia do Alicji. Pytałam dlaczego przyjechałaś do Niemiec?
- Moja babcia umarła, dostałam po niej w spadku trochę kasy więc postanowiłam, że wyjadę.
- Przykro mi nic o tym nie wiedziałam. 
- Spoko. 
- Boże nie mogę uwierzy, że tu jesteś. 
- Ja też nie widziałyśmy się tyle lat. Mamy sporo do nadrobienia. - powiedziała Alicja spoglądając na zegarek - Pójdę już sobie, zrobiło się dosyć późno. Narazie.
- Pa tylko wpadnij jutro do mnie. Mamy masę spraw do obgadania.
- Cześć - powiedziała jeszcze dziewczyna do chłopaków wychodząc z mieszkania.
        Po powrocie do mieszkania Ala rzuciła się na łóżko i nie wiedząc kiedy zasnęła.
                  ***************************************************************
Po powrocie do domu Łukasz nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Cały czas myślał o Alicji. Zajrzał do pokoju Sary, spała. Obok jej łóżka na fotelu spała Ewa. Zaczął się jej przyglądać. Była zupełnym przeciwieństwem Ali : niebieskooka brunetka z czarnymi, kręconymi włosami. Alicja była natomiast wysoką blondynką z zielonymi oczami, a kiedy się śmiała na jej policzkach pojawiały się śliczne dołeczki.
- Znowu o niej myślę - skarcił się w myślach
Podszedł do żony, wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni. Wrócił jeszcze do pokoju córki. Była jego największym skarbem. Pamiętał jak się ucieszył, gdy dowiedział się, że będzie ojcem. Nie wiedząc kiedy zasną.

piątek, 28 lutego 2014

PROLOG




Alicja stała przy oknie i obserwowała jak śnieg tańczy na wietrze. Przypomniała sobie o ostatnim wspólnie spędzonym weekendzie z Łukaszem. Żałowała, że to wszystko się tak potoczyło. Znowu uciekła.Wiedziała, że skrzywdziła w ten sposób już wiele osób. Szczególnie jego. Tego nigdy sobie nie wybaczy. Przecież od samego początku wiedziała, że to wszystko jest niemożliwe.Wiedziała, że niedługo może jej już nie być. Ale zakochała się w nim jak tylko go zobaczyła. Nigdy nie wierzyła w takie rzeczy, miłość od pierwszego wejrzenia. Myślała, że takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach. Do tej pory kochały ją tylko 4 osoby: mama, babcia, Kamil i Ania. Odkąd pamięta zawsze były razem, a teraz Anka również przez nią cierpi. Zresztą to już nie pierwszy raz. Kolejny raz zostawiła ją bez wyjaśnień. Zresztą to teraz nie ważne. Przez to co teraz przechodzi musiała zostawić najważniejsze osoby w jej życiu: Łukasz, przyjaciół. Nie powiedziała mu o niczym chociaż on kochał ją z całych sił, zrozumiałby to. Czemu gdy tylko wszystko zaczyna się układać, coś musi się psuć?
Z zamyśleń wyrwał ją przyjazny głos.
- Pani Alicjo jest pani gotowa? - zapytał mężczyzna w białyn fartuchu
- Oczywiście, możemy zaczynać.